Tajlandia południowa, sobota 18 listopada. Nadszedł w reszcie ten dzień, kiedy płyniemy na Ko Lipe, jedną z najpiękniejszych i najmniej komercyjnych wysepek Tajlandii. Punktualnie o 9:30 rano wsiadamy na zatłoczonego speedboat’a i ruszamy ok. 160 mil morskich na południe w pobliże granicy z Malezją, gdzie znajduje się maleńka, wysepka Ko Lipe. Na razie znam ją tylko z opowieści i opisów znajomych, ale czuję, że to jest To czego szukałem. Po drodze mamy możliwość odwiedzić kilka ciekawych, pięknych i co ważne mało zaludnionych wysepek, gdzie masowa turystyka jeszcze nie dotarła, a czas jakby zwolnił do połowy .

Po 6 godzinach docieramy na miejsce. Łódź ze względu na zbyt duże zanurzenie nie może podpłynąć do samego brzegu wysadzając nas bezpośrednio w morzu, jakieś 50 metrów od plaży. Bierzemy plecaki nad głowę i po pas w wodzie docieramy sami na brzeg. 

Znów sięgamy po niezawodne mapy w telefonie i spokojnym krokiem ruszamy w poszukiwaniu naszego do hoteliku. Tym razem nie może być daleko , bo sama wyspa to istne maleństwo. Po blisko 10 minutach odnajdujemy nasz guesthouse i po bezproblemowym i szybkim zameldowaniu odbieramy klucze do pokoju. Szybki prysznic i zaczynamy eksplorację okolicy.

 


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *