Ostatnią noc na Ko Phi Phi spędziliśmy w hotelu. Sylwia szybko zawinęła się do spania. Ja siedziałem na balkonie do późnej nocy szukając w Internecie noclegu na kolejne dni na nowej wyspie Ko Lipe, na którą mieliśmy się przemieścić następnego dnia rano. Bilety na speedboat’a kupiłem wcześniej w mieście w bardzo dziwnym biurze podróży, gdzie biurko okupował prześliczny kot. Siedząc tak wieczorem i nocą na balkonie delektowałem się zimnym piwkiem, wpatrując w dal gdzie gdzie za górami szalała wielka burza. Wyglądało to zjawiskowo. W dole rozświetlone knajpy, tętniące życiem, sexem i głośną muzyką dyskoteki, a na niebie nad skałami wielkie błyski nadciągającej burzy.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *